<
Postać Miesiąca


Cytat Miesiąca

Świetnie, wychodzi na to, że ma ochotę na radosne mordy. I to nie w sensie mordy, że pyszczki, tylko takie mordy, że game over . - Clupea.




SKRÓTY DLA STAD





 Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 



Poprzedni temat «» Następny temat
Syrenia Zatoka
Autor Wiadomość
Nicpoń
Łowca



Karta Postaci

Płeć: Pies
Wiek: 6 lat
Rasa: wyżeł weimarski
Stado: z Ruin

Miłość: Dobrze wie już, że "MY" się nie dzieli przez trzy [zagubiony]
Znaki Szczególne: triquetra wypalona na lewej stronie piersi; niewielka blizna z tyłu głowy; jednokrotna możliwość zrzucenia wszystkich lin
Kości: 95 k.
Punkty Życia: 95

Poziom Many: 100
Dodatkowe informacje

Dołączył: 16 Mar 2016
Posty: 579
Wysłany: 2017-06-13, 18:51   
   Multikonta: Murcielago, Belphegor, Nyks, Megara, Xaert, Shannara, Pandora
   Specjalizacja: Praktykant Medyczny


/ post na bardzo szybko, po potem zapomnę co chciałam napisać..


Nicpoń zaś trwał w miejscu, bez najmneijszego ruchu. Jedynie nagłe przygaśnięcie niemalże nieodzownego błysku w ślepiach wyżła mogły sugerować, że w ogóle czuł cokolwiek. Nie drgnął najmniejszy nawet mięsień ciała, nie poruszyła się nawet psia brew. Jakby w jednej chwili ktoś zamienił tego żywiołowego lekkoducha w posąg, zimny i kamienny.
- Rozumiem - powiedział tylko dość chłodno.
Nie miał do niej żalu. Czuł na dnie serca, że tak właśnie będzie. Obawiał się jednak, że jeśli pozwoli chcoiażby minimalnej cząstce emocji przedostać się do rzeczywistości i ukazać na światło dzienne - rozklei się całkiem. Niczym domino jedna oznaka rozczarowania pociągnie kolejną, aż Nicpoń runie całkiem, podobnie, jak skomplikowane niejednokrotnie układanki. Skinął głową.
- Tym bardziej przepraszam. Nie wiem, po co zacząłem temat, po prawdzie. Przecież wiedziałem, że tak wyjdzie - rzucił niegłośno, uśmiechając sztucznie, jakoby samemu sobie próbując dodać otuchy.
Wstał i niespiesznie ruszył przed siebie, odwracając się tylko, coby spojrzeć na samicę i rzucić całkiem pogodnym, chociaż jednocześnie przytłoczeniem ociekającym, tonem:
- A kokosy... Wcale nie są tak smaczne, jak niektórzy twierdzą. I do tego boli, jak niespodziewanie spadną z palmy na twój łeb, położą trupem na piasku i kpiąco potoczą się w zapomnienie.
I po chwili już go nie było.


/ zt.
  
 
   Podziel się na:     
Cari 
Samica Alfa
Just be close to me



Karta Postaci

Płeć: Suka
Wiek: 3 lata 8 miesięcy
Rasa: Mieszaniec z wyraźną domieszką krwi owczarka
Stado: z Ruin

Miłość: Don't you know you're everything I have? >Ireyasu
Rodzina: Nightingale {adoptowana córka}
Znaki Szczególne: Triquetra po lewej stronie szyi, prawe ucho rozerwane
Ekwipunek: zajęcze uszy zakładane na głowę, koszyczek wielkanocny, niewielki woreczek na rzemyk (w nim: uncja rumianku)
Cieczka: 16-23
Kości: 36
Punkty Życia: 100

Poziom Many: 100
Poziom Zaklęć: 2
Zaklęcia: Iesu, Tasmerte
Dodatkowe informacje

Wiek: 18
Dołączyła: 28 Gru 2015
Posty: 826
Wysłany: 2017-06-13, 20:49   
   Zezwolenia: Widzenie aur;


//jejciu, ten post jest smutny :c

Suka patrzyła bez wyrazu na towarzysza. Słuchała tego, co mówił, ale nie odzywała się. Trwała niewzruszona, podobnie jak on sam. W jej oczach widać było głęboki smutek, ale cały pysk wydawał się obojętny. Wewnętrznie jednak krwawiła. Właśnie zraniła jednego z najbliższych przyjaciół. Straciła go.
- Leyyatherre, Nicpoń - pożegnała się cicho, bez emocji, bez chociażby mrugnięcia powieki. Odprowadziła srebrnego wzrokiem, a potem trwała dość długo w miejscu, by w końcu podnieść się i powoli odejść w swoim kierunku.

zt.
_________________
~❤~❤~❤~

Oh damn, oh damn, oh damn
I'm so perplexed with just one breath


Cause if I want you, and I want you, babe
Ain't going backwards, won't ask for space
Cause space is just a word made up by someone who's afraid to get too...
Close.
~ ~ ~
I want you close, and close ain't close enough, no.
 
   Podziel się na:     
Bovary
Szczeniak
I wasn't born to have a mother



Karta Postaci

Płeć: Pies
Wiek: 1 rok 3 miesiące
Rasa: husky
Ekwipunek: nie posiada stadnej bandany
Obrażenia: tylko brud
Kości: 50
Dodatkowe informacje

Dołączył: 16 Cze 2017
Posty: 83
Wysłany: 2017-06-18, 23:23   
   Multikonta: Jacques


- Oczywiście, że jesteś lepsza. - oczywiście, że ja jestem lepszy.
Oszalał? Chyba gdyby nie oszalał, gdyby tego nie zrobił, nie niósłby teraz ze sobą Pandory, dobre pięć kilometrów nim w końcu się zatrzymał i przystanął nad Syrenią Zatoką. Postawił dalmatynkę na piachu, a sam otrzepał futro, przyglądając się falującej delikatnie wodzie. Gdyby ktoś tak go zapytał: "Bovary, a ty lubisz morze?:, to on bym powiedział: "Lubię." A to i tak byłoby za mało. Lubił stać na brzegu wielkiej wody, patrzeć tam, gdzie nie było końca i nagle zdać sobie sprawę, że wszyscy ci, którzy tak mu zatruwali żywot, byli na ziemi potrzebni mniej więcej tak jak stonka maminemu ogrodowi na pomidorach. Niewiele i tak było w tym to znaczenia, bo oni się skończą, a wielka woda nie. Morze go uspokajało.
Podszedł w stronę na brzegu. Woda była trochę zimna, ale czego się nie robiło.
Wmawiał sobie, że to wcale nie takie absurdalne, jakby się nad tym zastanowić, do morza podobno najlepiej wbiec od razu i przyzwyczaić ciało do jego temperatury niż wchodzić stopniowo, drżąc z zimna na każdym kroku, niewykluczone więc, że jego kolejne posunięcie było najlepszym rozwiązaniem. Podziemny wbiegł pomiędzy fale, które jednym, porządnym szarpnięciem oderwały zaschłe błoto z jego łap i zmoczyły brudną sierść na brzuchu.
- Kurwa, ale zimna. - najlepszym się zdarzało mieć receptory temperatury na skórze, a jego właśnie wrzeszczały. Uskoczył aż do góry, stanął trochę bliżej brzegu, bo wbrew własnym zasadom wcale cały się nie zamoczył. Wyskoczył z resztą zaraz na piach i otrzepał futro, ochlapując przy tym dalmatynkę.
- No, Księżniczko, twoja kolej. - wyszczerzył się szeroko, wręcz prowokacyjnie, ale zęby aż mu szczękały od tego zimna, nie dało się ukryć.
_________________

  
 
   Podziel się na:     
Bezimienna
Szczeniak



Karta Postaci

Płeć: Suka
Wiek: Szczeniak
Rasa: Dalmatyńczyk
Kości: 50
Wiek: 17
Dołączył: 17 Mar 2017
Posty: 78
Wysłany: 2017-06-19, 13:47   
   Multikonta: Arjus, Damon


Oh. To było miłe z jego strony, że starał się poprawić małej humor. Nieważne, że chodziło mu głównie o ratowanie własnej reputacji. Ważne, że przy okazji podnosił samoocenę Bezimiennej. Małej suni zrobiło się ciepło na serduszku. Może jednak był inny on Xaerta? Może powinna mu zaufać i powierzyć swoje wszystkie sekrety? Skoro do tej pory jej nie wyśmiał, to już na pewno tego nie zrobi.
- Ojejciu. Jak fajniusio!
Krzyknęła uradowana w odpowiedzi na komplement samca. Czuła się jeszcze lepiej widząc po raz pierwszy morze. Otworzyła szeroko pyszczek ze zdziwienia, wpatrując się w falującą wodę. Było takie duże, takie ładne! Chciała do niego wejść, ale osłabiony orgazm i piasek nie do końca ze sobą współgrały. Podczołgała się kilka centymetrów bliżej, jednak to nie wystarczyło by fale obmywały jej ciałko. Z pyszczka za to wydobył się cichy śmiech, gdy tylko usłyszała przekleństwo podziemnego. Psy w tej krainie były naprawdę zabawne.
- Kurwa, jak to zimna?
Spytała papugując pierwsze słowo po haszczaku. Nie wiedziała co ono oznacza. Była przekonana, że może swobodnie go używać, skoro on mógł. A na dodatek używanie tego słowa było takie zabawne! Niestety krótko po tym przekonała się jak to zimna, bo samiec ją zmoczył. Wykrzywiła pyszczek w grymasie.
- Fujcia!
Pisnęła głośno, niezbyt zadowolona z tego, że została bezczelnie zmoczona.
- Ja? Księżniczka? Oh...
Wyraźnie się speszyła, spoglądając gdzieś w bok. Od nikogo nie usłyszała nigdy tyle miłych słów, ile przez tę krótką chwilę spędzoną z Bovarym.
_________________
 
   Podziel się na:     
Bovary
Szczeniak
I wasn't born to have a mother



Karta Postaci

Płeć: Pies
Wiek: 1 rok 3 miesiące
Rasa: husky
Ekwipunek: nie posiada stadnej bandany
Obrażenia: tylko brud
Kości: 50
Dodatkowe informacje

Dołączył: 16 Cze 2017
Posty: 83
Wysłany: 2017-06-19, 17:38   
   Multikonta: Jacques


"osłabiony orgazm i piasek nie do końca ze sobą współgrały" jezu, taka mała i już orgazm

Gdyby ktoś mu kiedyś powiedział, że z własnej woli będzie niańczył kilkumiesięcznego szczeniaka, to Bovary by nie uwierzył. Wciąż zaskakiwał sam siebie - jak na patentowanego egoistę, posiadał zdumiewająco wielkie serce dla dzieciaków. Albo może tylko dla tego jednego dzieciaka? Może nie należało generalizować, zbytnio się rozpędzać?
Było z nim coraz gorzej, nawet uśmiech mu wpełzł na jasne lico, gdy dalmatynka zareagowała entuzjazmem na widok morza. Porządku już nie było, były jego pozory i potrzeba, i nieudolne próby utrzymania. Zniknął już nawet niepokój, że nawet jeśli teraz było dobrze to przecież niedługo wszystko może runąć i tylko huk zostanie z porządku.
Husky nawet się nie skrzywił ani nie zareagował tak, jak zareagować powinien, gdy z pyska nakrapianej dobyło się powtórzone po nim przekleństwo. Był chyba za młody by to widzieć, by zdawać sobie sprawę z własnej nieodpowiedzialności i obowiązku, który właśnie nad nim ciążył.
- Tak. Okropna, lodowata. - potwierdził, kiwając dodatkowo głową - raz w przód, raz w tył. Jakkolwiek duże by jego serce jednak nie było, Bovary na pewno nie zamierzał prezentować suczce zbyt wiele uprzejmości. Co prawda, właśnie to zrobił, a ona mu wytknęła, sprawiając, że husky naburmuszył się i skrzywił, sam sobą trochę zniesmaczony.
- Nie przywiązuj się. - burknął i usiadł obok nakrapianej, na piasku. - Z resztą, nie powiedziałaś mi jak masz na imię, skąd mam wiedzieć jak się do ciebie zwracać, hm? - nie do końca potrafił pojąć fenomen własnego zachowania, które nakierowało go na równie drastyczną zmianę zwyczajowego zachowania. Bovary nie był dalmatynce nic winien, nie łączyły ich mniej lub bardziej przypadkowi znajomi zasługujący na miano wspólnych i na dobrą sprawę z tej dwójki to jedynie ona posiadała wobec huskiego dług wdzięczności. A jednak – pomimo tego całkowitego braku kolektywnych punktów odniesień – Podziemny nie spieszył się do własnych spraw. Powoli toczyli kamyczki dialogu, poprzez słowa próbując osiągnąć dwa zupełnie odmienne cele: Bovary chciał odratować swoją podeptaną dumę i pewność siebie, a Bezimienna... Właściwie, co ona miała zamiar osiągnąć?
_________________

 
   Podziel się na:     
Bezimienna
Szczeniak



Karta Postaci

Płeć: Suka
Wiek: Szczeniak
Rasa: Dalmatyńczyk
Kości: 50
Wiek: 17
Dołączył: 17 Mar 2017
Posty: 78
Wysłany: 2017-06-19, 19:43   
   Multikonta: Arjus, Damon


HAHAHAHAHA, CICHO XDDDDDDDD TAM MIAŁO BYĆ ORGANIZM, A NIE ORGAZM XDDDDDD

A gdyby Bezimiennej ktoś kiedyś powiedział, że będzie przenoszona z jednych łap w drugie, bo nikt na dłużej nie będzie chciał się nią zająć – nigdy by w to nie uwierzyła. Przecież była tak mała, słodka i kochana a na dodatek bardzo grzeczna… Opieka nad takim szczeniakiem, to żadna opieka. Wystarczy odpowiadać na pytania które zadaje, przynosić pożywienie, bawić się od czasu do czasu i przytulać w chłodne dni, żeby nie zmarzła. Zmarznięty pies, to zły pies. A nikt nie lubi siedzieć ze złymi psami. Przecież o wiele lepiej rozmawia się z kimś, kto jest pogodnie nastawiony do świata. Nieważne, czy ta osoba ma kilka miesięcy, czy może kilka lat. Pozytywne osoby w gronie znajomych to +100 do zajebistości.
Suczka, gdy nie usłyszała żadnej nagany odnośnie swojego słownictwa uznała, że jest jak najbardziej w porządku i nie musi nic zmieniać. Zakodowała więc w łebku, że słowo „kurwa” nie należy do tych złych, negatywnych i może go używać kiedy zechce. Uśmiechnęła się pod noskiem, zadowolona z obecności haszczaka. Dawał jej bardzo dobry przykład – takiego, którego nie uzyskała ani od matki, ani od osób, które poznała. Chyba powinna z tym kontynuować znajomość jak najdłużej, żeby miała nauczyciela od różnych dziedzin.
- Czemu taka zimna? Nie powinna być cieplejsza? Woda powinna być cieplusia, miła! Żeby chciało się w niej siedzieć, a nie uciekać!
Krzyknęła obrażona na wszechświat za to, że morze było tak lodowate. Albo może była obrażona na podziemnego za to, że nie ocieplił cieczy?
- Jak się pochucha na nią to będzie cieplejsza?
Zapytała tak z dupy, mając na dzieję że samiec odpowie twierdząco i pójdzie to zrobić żeby suczka mogła się zanurzyć i zobaczyć jak to jest. Wbiła spojrzenie w jego patrzałki, uśmiechając się głupkowato. Szybko jednak uśmiech zniknął jej z pyszczka. Usłyszała niezbyt miły głos samca po którym dało się stwierdzić, że coś zrobiła nie tak i dlatego był zły i taki jakiś niefajny. Spuściła wzrok na łapki, smucąc się.
- Nie bucz na mnie. Ja.. Ja nie powiedziałam bo nie mam imienia… Przepraszam…
Wyszeptała, zerkając kątem oka na pysk Bovarego.
_________________
 
   Podziel się na:     
Bovary
Szczeniak
I wasn't born to have a mother



Karta Postaci

Płeć: Pies
Wiek: 1 rok 3 miesiące
Rasa: husky
Ekwipunek: nie posiada stadnej bandany
Obrażenia: tylko brud
Kości: 50
Dodatkowe informacje

Dołączył: 16 Cze 2017
Posty: 83
Wysłany: 2017-06-19, 22:02   
   Multikonta: Jacques


domyślam się xDDD

Różnili się. Bovary zupełnie nie rozumiał strachu, smutku i bólu jakiemu towarzyszyło bycie porzuconym. Nienawidził swojej matki - prawda, ale ta w gruncie rzeczy nigdy go nie porzuciła. Kilka razy tylko zostawiła, ale zawsze wracała. Jego toku myślenia nie drążył przebrzydły robaczek niepewności, jego codzienności nie dominowały pojawiające się raz za razem, przesycone strachem i zwątpieniem pytania, które oscylowały wokół jednego, zasadniczego: co nastanie jutro? Istniał, bo ktoś zadbał o to, by mógł istnieć, oddychał, bo inni poświęcali się, by mógł oddychać. Nawet jeśli sam tego nie dostrzegał. Pomimo młodego wieku zdołał paść ofiarą przygnębiającej warunkowości – zdany na innych, uzależniony od cudzej woli, pozbawiony mocy sprawczej korzystał z tych nielicznych chwil wolności.
- Jest jeszcze wcześnie. Rano zawsze jest zimna. - odparł, przyglądając się falującej powierzchni delikatnie spienionego morza. - Oczywiście. - dodał zaraz, bardziej odruchowo niż ze zrozumienia. Cóż zrobić, Dalmatynka wpadła na manewrową mieliznę kogoś, kto, jakkolwiek by na to nie spojrzeć, żył dzięki szachrajstwom; kłamstwa z czasem stały się dla huskiego czymś równie naturalnym, co złapanie kolejnego oddechu – wystarczyło, by nie zastanawiał się nad zachodzącym procesem, aby mieć pewność, że praca doskonale działającego mechanizmu nie zostanie zakłócona. Instynktowne działanie – to pozbawione na wpół zwierzęcego zaślepienia – leżało w jego naturze od pierwszego haustu zatrutego powietrza. - Możesz spróbować. - dodał jeszcze, chcąc jakoś zabezpieczyć się przed robieniem tego osobiście.
A potem atmosfera znowu posmutniała. W tej jednej kwestii niewątpliwie byli do siebie podobni - obojgu bardzo szybko zmieniał się nastrój. Bovary prędko się denerwował, a dalmatynka zasmucała. Podziemny by się do tego oczywiście nie przyznał, ale zarówno jego jak i ją nie trudno było ponownie udobruchać.
- Nie przepraszaj mnie, tylko sobie jakieś wymyśl. - odparł, korygując nieco swój poprzedni ton, choć nadal nie brzmiąc nazbyt przyjacielsko. Również zerknął na Pustynną kątem oka. Być może wtedy właśnie dostrzegł w niej też cień tego, co z takim uporem ukrywał przed całym światem. Tajemnice zwykle zalegały na dnie jego oczu jak głębokie kałuże, w których przy odrobinie nieostrożności można było utonąć.
_________________

 
   Podziel się na:     
Bezimienna
Szczeniak



Karta Postaci

Płeć: Suka
Wiek: Szczeniak
Rasa: Dalmatyńczyk
Kości: 50
Wiek: 17
Dołączył: 17 Mar 2017
Posty: 78
Wysłany: 2017-06-20, 12:11   
   Multikonta: Arjus, Damon


- Czyli... czyli wieczorkiem będzie cieplusia? Taka do kąpieli? Suuuuupcio! Muszę jakoś się zebrać, żeby móc dreptać...
Zmarszczyła nosek i nadymała poliki, niezbyt zadowolona z siebie. Czemu była taka słaba? Była już duża, powinna mieć dużo siły żeby chodzić. A ona tymczasem wyglądała jak worek na kości, który nie był w stanie utrzymać przez dłuższą chwilę własnego ciężaru. Powinna to zmienić, koniecznie. Może jakaś siłka, żeby trochę przypakowała? Albo może telewizor, chipsy, popcorn, pizza i frytki trochę ją utuczą? Pytanie tylko - skąd Bezimienna ma wiedzieć o istnieniu takich rarytasów i skąd ma je wziąć?
Złość przeszła, gdy do małżowin doleciała twierdząca odpowiedź samca. Na pysk ponownie wstąpił szeroki uśmiech a ogonek wprawiła w ruch zamiatając piasek za tyłkiem. Czyli nie musiała czekać do wieczora. Mogła sobie nachuchać, żeby podgrzać ją do takiego stopnia, jaki jej odpowiada. Ale zaraz, zaraz... A co jeżeli ktoś kawałek dalej też dmucha i ociepla pod siebie morze? Może ktoś inny lubi taką bardzo ciepło, a suczka chce mieć średnio ciepłą. To nie trzymało się kupy. Znów zmarszczyła nosek, przenosząc wzrok z samca na morze, z morza na samca. Lekko zmrużyła ślepia.
- Kłamiesz. To niemożliwe, bo psy nie mogłyby się dogadać w kwestii temperatury! Każdy lubi inną!
Fuknęła obrażona, wykręcając pysk w drugą stronę. Co on sobie myślał? Może może tak kłamać i nie zostanie przyłapany? Guzik prawda! Bezia aż tak tępa nie była. Umiała drogą dedukcji dojść do pewnych rzeczy. Co prawda nie robiła tego jakoś nader często... ale czasami zdarzało się.
- A po co są imiona? Ja... ja jestem przyzwyczajona do jego braku. I to mnie też wyróżnia! Bo każdy ma jakieś, a ja nie. Znowu jestem inna. Lepsiejsza.
O! Koniec ze smuceniem się, najwyższa pora zacząć myśleć o sobie jak o kimś zajebistym. Suczka chciała coś jeszcze dodać, gdy nagle poczuła dziwne wibracje w brzuszku, a następnie usłyszała dość głośne burknięcie. Skrzywiła się.
- Ojej...
Mały głodomor znowu był głodny. Ale halo! To nie była jej wina!
_________________
 
   Podziel się na:     
Bovary
Szczeniak
I wasn't born to have a mother



Karta Postaci

Płeć: Pies
Wiek: 1 rok 3 miesiące
Rasa: husky
Ekwipunek: nie posiada stadnej bandany
Obrażenia: tylko brud
Kości: 50
Dodatkowe informacje

Dołączył: 16 Cze 2017
Posty: 83
Wysłany: 2017-06-20, 23:34   
   Multikonta: Jacques


- Mhmm... - mruknął, kiwając powoli głową i mając jedynie nadzieję, że dalmatynka zakończy temat. Kątem oka patrzył na nią co prawda, przyglądał się jak zatroskany wyraz twarzy zmieniał się w szeroki uśmiech. Dziwiło go to. Przecież nie lubił towarzystwa. Szczególnie towarzystwa w postaci płci pięknej. I szczeniaków. A tymczasem trafił na obie te rzeczy w jednym małym ciałku i o dziwo wcale go to nie odstraszało. Być może ta wrodzona niechęć nie opierała się wcale na tym, że Bovary chodził i uświadamiał innych, jak bardzo ich nienawidził, jeszcze najlepiej przy tym ich obrażając. Po prostu obojętne sobie osoby traktował z obojętnością. Czy to miało sens? Nigdy nie aspirował w końcu do bycia osobą lubianą, a już na pewno nie starał się być przyjacielem wszystkich. Rzadko zdarzało się, że kogoś od razu polubił. Niestety, dużo częściej przy poznawaniu nowych osób raczej się irytował. Czy to była ich wina? Tak. Nie. Czy to była jego wina? Też nie. Po prostu gdy ktoś do niego nie trafiał, to husky nie udawał, że się świetnie bawi w jego towarzystwie i nie oczekiwał podobnych gierek z drugiej strony.
Ci, którzy zaprzyjaźniali się ze wszystkimi (znów ta jego cholerna matka) budzili w młodziku jakąś nieufność i obrzydzenie, bo skoro lubili wszystkich, to nie lubili przecież nikogo. Dobra osoba wcale nie musiała być miła czy lubiana, z takiego założenia wychodził. Czy raczej był w trakcie wychodzenia, bo nagłe oburzenie nakrapianej wytrąciło go z równowagi i przywołało do rzeczywistości. Tym razem na dłużej.
- Wcale, że nieprawda! - wciąż był przecież tylko rozwydrzonym szczeniakiem. Podniósł się z piasku i spiorunował małą wzrokiem. - Wcale, że nie kłamię! - I co jeszcze, Bovary? Złodzieje nie kradną, a kurwy żyją w cnocie?
Zapadła cisza, a husky trwał w takiej pozycji, jaką przyjął po podniesieniu się z ziemi, tyłem do szczeniaka. Swój wzrok skupiał na morzu, powstrzymując się nawet od ciekawskiego zerkania w stronę bezimiennej towarzyszki. Z resztą, na co miałby zerkać? Patrzeć jak mała sobie idzie? Niech idzie! Bovary nie potrzebował ani jej ani nikogo!
Czas się naliczał, aż w pewnym momencie Podziemny miał wstać i odejść, przekonany, że dalmatynka już to zrobiła, gdy suczka nagle znów się odezwała. Syberian odwrócił energicznie czerp i obdarował ją spojrzeniem nie wyrażającym niczego ponad: "Nadal tu jesteś?"
Zaraz jednak lico znów nieco mu pojaśniało i husky wydał z siebie cichy pomruk.
- Lepsiejsza... - niewiele brakowało, by Bovary powtórzył ten drobny uśmiech małej, zupełnie jakby bez ostrzeżenia rozpoczęli grę w papugowanie; w pewnym stopniu nawet nie czuł się zaskoczony odpowiedzią, która padła ze strony dalmatynki. -...taka bezimienna? - upewnił się, marszcząc delikatnie czoło.
Wtem do jego uszu dotarło głośne burczenie. Podobnie jak Pustynna, również się skrzywił, nie tyle dlatego, że był głodny, ale przede wszystkim ponieważ potrzeba nakrapianej oznaczała teraz jego wysiłek.
- W porządku. Co chcesz zjeść?
_________________

 
   Podziel się na:     
Bezimienna
Szczeniak



Karta Postaci

Płeć: Suka
Wiek: Szczeniak
Rasa: Dalmatyńczyk
Kości: 50
Wiek: 17
Dołączył: 17 Mar 2017
Posty: 78
Wysłany: 2017-06-21, 19:30   
   Multikonta: Arjus, Damon


I nadzieję miał dobrą, bo postanowiła dalej nie drążyć tematu. Nie miała pojęcia, co mogłaby odpowiedzieć na to jego mruknięcie od niechcenia. Albo może i pojęcie miała, ale nie widziała w tym większego sensu. Po co ma na siłę ciągnąć bo za język? Nie chciał rozmawiać, to nie. Jego strata. Postanowiła, że od teraz nie będzie psów zanudzać swoją gadką, tylko będzie odpowiadać na pytania. A jeżeli nie będą chcieli zadawać jej pytań, to pójdzie poszukać innego rozmówcy. Dlatego, kiedy przez dosyć długi czas trwali w ciszy, chciała wstać i sobie pójść. Ba! Nawet utrzymała się na chudych łapkach przez dłuższą chwilę, niż ostatnio. Robiły postępy, nawet duże postępy. A gdy traciła równowagę starała się ją złapać, przez przebieranie łapkami to w jedną, to w drugą stronę niczym pijany menel spod żabki. Spowodowało to przemieszczenie się o kilka centymetrów, a ty samym wpadnięcie na łapę Browarka. Nie upadła jednak – oparła się bokiem o jego kończynę, łapiąc duże hausty powietrza i wybałuszając oczka. Stała! I nawet trzymała się całkiem nieźle. Rozstawiła szeroko przednie łapki, a tyłek posadziła na ziemi. Ile można leżeć? Jeszcze naprawdę przytyje, zrobi się gruba i dopiero będzie płacz!
- Skoro nie kłamiesz to udowodnij!
Zażądała, podnosząc łeb do góry by móc wlepić spojrzenie w jego pysk. Skoro był taki mundy, i zapierał się, że mówi prawdę, to śmiało. Niech pokaże na co go stać i podgrzeje wodę do takiego stopnia, że cała wyparuje. Wtedy może suczka mu uwierzy. Może i była malutka i głupiutka, ale nie aż tak. Niech sobie nie myśli, że może wszystko. Dziad głupi.
Gdy usłyszała jego kolejne pytanie, opuściła czerep i zamyśliła się na chwilę. Czy faktycznie uważała się za lepsiejszą od innych?
- Tak. Taka Bezimienna. Inna.
Powiedziała z dumą, znowu unosząc łeb by móc się na niego spojrzeć. Na pyszczku widniał szeroki uśmiech, przez który widać było wszystkie ząbki.
- Coś dobrego. Tamten ktosiek mi przyniósł jedzenie, ale zostało w grocie. I nie wiem, czy jeszcze się nadaje.
Wzruszyła lekko barkami.
_________________
 
   Podziel się na:     
Bovary
Szczeniak
I wasn't born to have a mother



Karta Postaci

Płeć: Pies
Wiek: 1 rok 3 miesiące
Rasa: husky
Ekwipunek: nie posiada stadnej bandany
Obrażenia: tylko brud
Kości: 50
Dodatkowe informacje

Dołączył: 16 Cze 2017
Posty: 83
Wysłany: 2017-06-21, 21:55   
   Multikonta: Jacques


Nie wibrowało mu nieprzyjemnie w głowie i nawet siarczyste przeklinanie w swoim własnym umyśle, niewypowiedziane na głos, ale całe jego, od języka poprzez reakcje chemiczne zachodzące w jej mózgu, skończywszy na odległych, zostawionych w oddali ścieżkach, którymi ongiś próbował podążać, zelżało. Morze, spokój i jakieś, istniejące z pewnością morale, które wynikały z nowej relacji, dobrze na niego działały. Nawet się zaśmiał i uśmiechnął przyjaźnie, bardziej odruchowo, niż z własnej woli, gdy dalmatynka otarła się o jego łapę, zachwiała, po czym mało nie przewróciła na miękki piach.
Gdy teraz nakrapiana krzyknęła ponownie, Bovary nie odczuł złości jaka pojawiła się wcześniej, gdy oskarżono go o kłamstwo. Bo czemu się właściwie oburzał? Bo denerwowało go, że ktoś wyczuł jego małą bujdę i nie zamierzał biernie w nią uwierzyć?
Tym razem przyjął wypowiedź małej jak wyzwanie. Gdyby duma w nim była jakoś słabiej zarysowana, może pokusiłby się nawet, żeby dać za wygraną, żeby pozwolić suczce mieć wrażenie, że otóż miała rację, wygrała, kłamać nie wolno. To byłaby dobra lekcja, gdyby Bovary był jej matką, a tymczasem był... kim właściwie? Opiekunem? Do diaska, przecież ledwie potrafił zająć się sobą.
- A, udowodnię! - odkrzyknął, patrząc na nią jeszcze przez chwilę po czym uśmiechając się szelmowsko i robiąc kilka kroków w stronę wody. Gdy stanął przy samym brzegu, poczekał aż mała do niego podejdzie. Gdy bezimienna znalazła się obok, syberian nabrał powietrza w płuca i nachylił się nad niebieskawą powierzchnią chuchając raz, dwa, trzy...
- Widzisz? Jest cieplej... - i więcej powiedzieć nie zdążył, bo jedna z większych fal zalała mu łeb. Uniósł się natychmiastowo i fuknął oburzony, wywalając język na lewo i łapą próbując pozbyć się z niego morskiej soli. Niezadowolony zmarszczył nos i otrzepał się, patrząc na uderzające o brzeg falę, jak na przyjaciela, który właśnie oznajmił mu, że sypia z jego żoną. No, niedopuszczalne!
- Chodź. - wymamrotał, wyraźnie niepocieszony. - Lepiej pójdziemy poszukać czegoś do jedzenia. - ponownie otrzepał futro, rozglądając się dookoła.
_________________

  
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna





Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 7