<
Postać Miesiąca


Cytat Miesiąca

Świetnie, wychodzi na to, że ma ochotę na radosne mordy. I to nie w sensie mordy, że pyszczki, tylko takie mordy, że game over . - Clupea.




SKRÓTY DLA STAD





 Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 



Poprzedni temat «» Następny temat
Bagniska
Autor Wiadomość
Phoebe
Zwykły Pies



Karta Postaci

Wiek: 7,5
Rasa: wyżeł niemiecki krótkowłosy
Stado: z Ruin

Znaki Szczególne: triquetra na prawym udzie; samiec bassari u boku - Equitto.
Ekwipunek: torba: metalowa miseczka, 3xfragole.
Cieczka: 1-7
Kości: 50
Choroba: bezpłodność
Punkty Życia: 100

Dodatkowe informacje

Dołączył: 13 Cze 2017
Posty: 69
Wysłany: 2017-06-18, 22:49   
   Funkcje: Mistrz Gry;
   Multikonta: S. L.
   Specjalizacja: Zielarz


Faktycznie, raczej nie można było mieć żadnych wątpliwości, że nie byli spokrewnieni. Oboje byli czystymi przedstawicielami swoich własnych, osobnych ras. Tak piękny syberyjczyk z wyżlicy z pewnością by nie wyskoczył, tym bardziej bezpłodnej. Stwierdzenie to mimo wszystko sprawiło, że Phoebe zrzedła mina i gdzieś w kącikach jej oczu i warg zamajaczyła tak charakterystyczna dla niej nuta smutku. Nie, to nie był jej szczeniak. Jej dzieci nie żyły. Jej dzieci nigdy nie dożyły tego problematycznego wieku dojrzewania.
Nie przejmuję się – odparła w końcu stanowczo, jednak wyraźnie było po niej widać, że zdaje sobie sprawę z tego, jak blado wypada ta odpowiedź przy jej postępowaniu. Mimo wszystko, zawróciła się, by sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Nieważne, jak się przed tym zapierała, nie mogła zaprzeczyć, że czuła się lepiej, wiedząc, że dobermanka nie dobrała mu się do skóry. Prezentowało się to śmiesznie. Zachowywała się śmiesznie naiwnie i głupio i zdawała sobie z tego sprawę. Planowała go stłuc na kwaśne jabłko za to kłamstwo i wydobyć z niego prawdę, ale kto wie, czy byłaby w ogóle zdolna podnieść na niego łapę. Planowała. Z wykonaniem zawsze było jakoś gorzej.
A ty, podziemna, co ty robisz w takim miejscu? – spytała, przypominając sobie wcześniejsze pytanie, jakie dobermana im zadała. Sama po prawdzie nie wiedziała, dlaczego i po co w ogóle ciągnie tę rozmowę. Może wciąż usilnie próbowała grać na zwłokę, lękając się powrotu na tereny ruin. Całkiem możliwe.
Przedreptała parę kroków w bok, aby zatrzymać się na jakimś w miarę suchym kawałku gruntu i usiadła tam, opierając się bokiem o drzewo, zwrócona frontem do suki. Złotym spojrzeniem jeszcze przez krótką chwilę błądziła czujnie po otoczeniu, zanim nie utkwiła go w podziemnej.
_________________

galeria
 
   Podziel się na:     
Neferet 
Zwykły Pies



Płeć: Suka
Wiek: 2 lata
Rasa: Doberman
Stado: z Podziemi

Miłość: Nie kochała nigdy nikogo i niczego.
Znaki Szczególne: Bandana z symbolem Uroboros'a na przedniej prawej łapie. Blizna na prawej łopatce, delikatna szrama na pysku.
Cieczka: 8-15
Kości: 50
Punkty Życia: 100/100

Poziom Zaklęć: nie poznany jeszcze
Wiek: 18
Dołączyła: 17 Cze 2017
Posty: 12
Wysłany: 2017-06-19, 10:52   

Dobermance nie umknął ten ledwo zauważalny, smutny wyraz pyska, który przemknął po pysku wyżlicy. No cóż... Neferet nie wiedziała, że ją to urazi, ale była na to obojętna. Siedziała tak jak siedziała, nie poruszając więcej tego tematu, choć sama zastanawiała się nad powodem tego smutku, przecież widziała, że kryje się za tym jakaś większa historia, ale historia ma to do siebie, że nie zawsze jest przyjemna do wspominania.
W to nie przejmowanie się raczej nikt nie uwierzy, bo kto normalny, kto ma totalnie w dupie obcego szczeniaka ratuje mu życie, troszczy się o niego i go pilnuje? Może to jakiś syndrom? - Kłamstwo. - rzuciła krótko, powtarzając jej słowa, które wyżlica powiedziała o wiele wcześniej do szczeniaka.
Odetchnęła tylko i ponownie się położyła, aż padło bardzo ważne, zastanawiające pytanie. Co ja tu robię?- powtórzyła pytanie w swojej głowie. Prawda jest taka, że sama nie wiedziała.
- Szczerze powiedziawszy... bardzo dobre pytanie - stwierdziła sucho. Spojrzała gdzieś w dal, dając łapę na łapę niczym jakaś szlachetnie urodzona istotka. - Błąkam się. Szukam zajęcia, ciekawych znajomości, może i jakiejś walki. - to ostatnie zaakcentowała szorstko. Miała dwie pamiątki po walkach, które prawdopodobnie będą zdobić jej ciało aż do końca jej życia. Dwie brzydkie blizny. Jedna na pysku, druga na prawej łopatce, fakt faktem skrócony ogon i przycięte uszy się nie liczą. Spojrzała na nią pytająco, ale nie wymawiając żadnego pytania. Nie lubiła się powtarzać, a odpowiedzi co wyżlica i młody tutaj robili też nie dostała.
_________________
 
   Podziel się na:     
Phoebe
Zwykły Pies



Karta Postaci

Wiek: 7,5
Rasa: wyżeł niemiecki krótkowłosy
Stado: z Ruin

Znaki Szczególne: triquetra na prawym udzie; samiec bassari u boku - Equitto.
Ekwipunek: torba: metalowa miseczka, 3xfragole.
Cieczka: 1-7
Kości: 50
Choroba: bezpłodność
Punkty Życia: 100

Dodatkowe informacje

Dołączył: 13 Cze 2017
Posty: 69
Wysłany: 2017-06-19, 19:51   
   Funkcje: Mistrz Gry;
   Multikonta: S. L.
   Specjalizacja: Zielarz


Najprawdopodobniej nie powinna była poświęcać dobermance więcej czasu niż było to absolutnie konieczne. Zapewne najlepiej byłoby jakąkolwiek interakcję w tym przypadku ograniczyć do minimum, w żadnym razie nie angażować się w jakieś dłuższe rozmowy. Ten charakterystyczny kawałek materiału na ciele suki był wystarczającym powodem, by tak właśnie postąpić, bo przecież nie można go było raczej nazwać zachętą do nawiązywania znajomości. Bandany podziemnych działały raczej jako swoisty straszak, całkiem chyba przy tym skuteczny. Phoebe jednak najwyraźniej zdecydowała się podjąć to ryzyko i uciąć sobie z Neferet krótszą czy dłuższą pogawędkę. Jasno wskazywała na to jej rozluźnienie. Przynajmniej w sferze fizycznej, bowiem czujność wciąż zachowywała, choć może nie było to najłatwiejsze, kiedy do drzwi pukał ból głowy. Mając jednak na oku dobermankę i widząc jej równie wyluzowaną pozę, czuła się wystarczająco pewnie, by zostać. A nuż może tamta nie była znowu taka zła - wszak pozory mogły mylić, a przynależność do podziemia nie czyniła od razu z psów potworów.
Na ostatnie słowa Neferet zastrzygła uszami i mimowolnie oblizała jęzorem nos, zdradzając pewne podenerwowanie. Prędko się jednak opanowała i choć do pełnego komfortu było jej dość daleko, nie wydawał się jakoś szczególnie spiąć. Może była naiwna, wierząc, że dobermanka nie okaże się żądną krwi psychopatką. Cóż, przynajmniej teraz nikt by za nią nie wypłakiwał oczu. W obecnej chwili była tak samotna, jak to tylko możliwe: Hekate sądziła, że jest już z Ruinnymi, Ruinni nie wiedzieli nawet, że powróciła. Trwała zawieszona w próżni, mając za sobą skończony związek, a przed sobą przyszłość w stadzie. Teraz natomiast, właśnie - nie miała nic ani nikogo. Mogłaby zginąć i nikt nawet by się nie zorientował. Było to równie pokrzepiające, co i przygnębiające.
Młody zdeptał mi fragole, potem mnie okłamał – mruknęła, wyłapując w spojrzeniu pytanie, na które wcześniej odpowiedziała dość zdawkowo i niejasno. – Nie chciałam się z nim szarpać. Powiedziałam mu, że w ramach rekompensaty za stracone fragole pomoże mi zapolować i go tu przyprowadziłam, mówiąc, że przedrzemy się przez bagniska do Zakazanego Lasu. Gdyby nie dzik... Gdybyś się nie pojawiła, zapewne wrzuciłabym go w pierwsze lepsze grzęzawisko i spróbowała dowiedzieć się, kim jest tak naprawdę – wyjaśniała, nie do końca wprawdzie wiedząc, dlaczego zwierza się obcej i opowiada jej o swoich intencjach z takimi szczegółami. Może to nadchodzący ból głowy rozwiązywał jej język, a może potrzebowała się wygadać. Jakby nie było, od dłuższego czasu nie miała z kim pogadać. Będąc nieustannie w drodze, trudno złapać czyjeś towarzystwa na dłużej niż parę krótkich chwil.
Chciałam dać mu nauczkę, ot – mruknęła na koniec, zupełnie jakby odczuwała potrzebę, by usprawiedliwić swoje podstępne zamiary. Złotym spojrzeniem wodziła po smukłym, atletycznym ciele samicy. Wyraźnie widziała rysujące się pod skórą mięśnie, jednak miękkie krągłości i surowa, posągowa uroda Neferet skutecznie odciągały jej myśli od wizji tego, jak siła ów mięśni miażdży jej kości. – Można powiedzieć, że uratowałaś mu dupę.

post pisałam na raty, dlatego taki mi przydługawy wyszedł, wybacz xd
_________________

galeria
  
 
   Podziel się na:     
Neferet 
Zwykły Pies



Płeć: Suka
Wiek: 2 lata
Rasa: Doberman
Stado: z Podziemi

Miłość: Nie kochała nigdy nikogo i niczego.
Znaki Szczególne: Bandana z symbolem Uroboros'a na przedniej prawej łapie. Blizna na prawej łopatce, delikatna szrama na pysku.
Cieczka: 8-15
Kości: 50
Punkty Życia: 100/100

Poziom Zaklęć: nie poznany jeszcze
Wiek: 18
Dołączyła: 17 Cze 2017
Posty: 12
Wysłany: 2017-06-20, 22:19   

Neferet siedziała wyluzowana tak jak siedziała wcześniej, zerkając raz na jakiś czas na wyżlicę, która mówiła. Zauważyła wyraźny niepokój na jej pysku i delikatne spięcie się ciała na słowo "walka". Może dobermanka miała coś nie po kolei, ale tak jak nie lubiła atakować bez powodu tak uwielbiała walkę samą w sobię. Gdy już do niej dochodziło to z wielką chęcią zadawała jak i otrzymywała obrażenia. Zamyśliła się w sumie tak bardzo, aż mięśnie na jej karku zadrżały.
- Młode takie są. Jednakże ten jest zbyt pewny siebie. Gdyby nie moja cierpliwość, ukręciłabym mu łeb za końcową pyskówkę o jaszczurce. Może to by go nauczyło szacunku do starszych i silniejszych. - warknęła oblizując kły. Bandana na łapie niezwykle ją irytowała, ale nosiła ją z lojalności wobec stada niżeli z zasady. Zerknęła na łapę z politowaniem. Neferet sra na zasady.
- Dać mu nauczkę? Aktualnie pokazałaś mu, że może sobie z tobą igrać, bo najwięcej co możesz mu zrobić to strzelić focha. - ciągnęła rozmowę, prychając nieznacznie. Czuła się trochę w tej chwili jak nauczyciel, choć szczeniąt nigdy nie wychowywała i nie ma w planach wychowywać. - Nie uratowałam mu dupy, raczej przede mną powinna być ratowana. Mnie się nie ufa. - to ostatnie wypowiedziała wyjątkowo poważnie, patrząc badawczo na wyżlicę. Nie chciało jej się nawet ruszać z miejsca, ale nie ukrywała, że taki spokój rozmowy dla niej samej był czymś nowym. Trafiła w swoim życiu na wiele psów-cwaniaczków, którzy ostatecznie uciekali z podkulonym ogonem. Może teraz chciała trochę odpoczynku od tego? Sama nie wie. Całe życie nie może być przecież walką, trzeba brać z niego garściami, póki się da.
_________________
  
 
   Podziel się na:     
Phoebe
Zwykły Pies



Karta Postaci

Wiek: 7,5
Rasa: wyżeł niemiecki krótkowłosy
Stado: z Ruin

Znaki Szczególne: triquetra na prawym udzie; samiec bassari u boku - Equitto.
Ekwipunek: torba: metalowa miseczka, 3xfragole.
Cieczka: 1-7
Kości: 50
Choroba: bezpłodność
Punkty Życia: 100

Dodatkowe informacje

Dołączył: 13 Cze 2017
Posty: 69
Wysłany: 2017-06-20, 23:18   
   Funkcje: Mistrz Gry;
   Multikonta: S. L.
   Specjalizacja: Zielarz


Nigdy jakoś szczególnie nie pociągały jej samice o tak atletycznych sylwetkach. Miała pewną szczególną słabość do suk drobnych i delikatnych. Niemniej nie mogła odmówić Neferet pewnego czaru; nawet tak zwyczajnie leżąc, jakby nie obchodziło ją nic na tym świecie, prezentowała się nad wyraz elegancko. Może właśnie w tej nonszalancji leżał sekret jej uroku. Prawdopodobnie nie był to najlepszy moment na tego typu spostrzeżenia, cóż, trudno było jej jednak zupełnie ignorować swoistą, specyficzną krasę rozmówczyni. Czasami zastanawiała się, jak to jest - być kimś, kto samym swym wyglądem tak przyciąga wzrok, robi wrażenie, a nawet imponuje. Z pewnością musiało to przynosić jakieś korzyści; ciężko było wszak nie odczuć jakiejś dozy respektu przed kimś o takiej prezencji.
Ostry ton dobermanki nie pozwolił myślom Phoebe błądzić dłużej po tak niespodziewanych rejonach. Skutecznie ściągnął ją do rzeczywistości, po prawdzie wręcz brutalnie, bo wzbudzając u wyżlicy nieprzyjemne ciarki.
Skoro miałby ukręcony łeb, raczej na wiele ta nauka by mu się nie zdała – skomentowała tylko krótko, starając się, by brzmiało to żartobliwie i lekko, absolutnie nie pretensonalnie. Jeszcze tego brakowało, żeby straciła życie przez małostkowe czepianie się słówek. Wykrzywiła nieznacznie swe wargi w grymasie, kiedy dobermanka skrytykowała ją w tak bezpośredni, nieuprzejmy sposób. No cóż, właściwie nie spodziewała się jakiejś wielkie życzliwości ze strony podziemnej; i tak mogła chyba być wdzięczna, że rozmowa pozostawała zwykłą rozmowę, nawet jeśli nie pełną serdeczności, to przynajmniej nie dochodziło do żadnych otwartych gróźb czy zastraszeń. Mogła trafić gorzej. Mogła trafić na jednego z tych podziemnych, o których okrucieństwie szeptano w każdym kącie Bezdroża. Jakkolwiek jednak niechciana była ta krytyka, Phoebe nie mogła raczej odmówić dobermance racji.
Nie zamierzałam – mruknęła, siląc się na sympatyczny ton głosu, choć raczej daleko jej teraz było do uśmiechu. Zaczynała poważnie zastanawiać się nad opcją odejścia. Mieć do czynienia z osobą szorstką to jedno; mieć do czynienia z kimś, kto tak jasno mówi o bardzo prawdopodobnej nieczystości swych zamiarów, to drugie. Choć z drugiej strony, gdyby dobermanka była aż tak paskudnie okropna, czy marnowałaby czas na ostrzeżenia?
Jest coś pokracznie zabawnego w sytuacjach takich, jak ta – stwierdziła, poprawiając swoją pozycję, by nieco bardziej komfortowo oprzeć się o pień drzewa, wypychając nieelegancko biodro. – Jakby nie było, jesteśmy wrogami. Gawędzącymi wrogami. Może nie jest to szczególnie miła rozmowa, niemniej wciąż - rozmawiamy. Potem rozejdziemy się, by warczeć na siebie nawzajem, stojąc po przeciwnych stronach barykady. Kto wie, czy następnym razem nie spotkamy się w lochach – spojrzała bystro na dobermankę, uśmiechając się znów ponuro pod nosem. Zdawała się w tym momencie zmęczona. Najzwyczajniej zmęczona. – Zresztą, równie dobrze to spotkanie mogłoby się tam zakończyć – dodała i znów się poprawiła, tym razem siadając mniej wygodnie, ale za to w takiej pozycji, by w razie czego móc szybko zerwać się na łapy i uskoczyć. Nie wyglądała na przestraszoną, w żadnym wypadku; była po prostu czujna, nie spuszczając charakterystycznie ciepłego spojrzenia złotych oczu z dobermanki.
_________________

galeria
 
   Podziel się na:     
Neferet 
Zwykły Pies



Płeć: Suka
Wiek: 2 lata
Rasa: Doberman
Stado: z Podziemi

Miłość: Nie kochała nigdy nikogo i niczego.
Znaki Szczególne: Bandana z symbolem Uroboros'a na przedniej prawej łapie. Blizna na prawej łopatce, delikatna szrama na pysku.
Cieczka: 8-15
Kości: 50
Punkty Życia: 100/100

Poziom Zaklęć: nie poznany jeszcze
Wiek: 18
Dołączyła: 17 Cze 2017
Posty: 12
Wysłany: 2017-06-20, 23:40   

- Ehh srety tety - skomentowała to dość krótko, ale w sumie żartobliwym tonem, kładąc się na boku. Patrzyła cały czas na Phoebe, rozkminiając jej przeszłość. Nie znała jej, fakt, ale intrygowała ją. No i wiadomo, tak naprawdę są dla siebie wrogami, ale Nefa chyba nie czuła tego tak bardzo. Przecież nie zawierały żadnego sojuszu, nie lizały sobie tyłków, od tak rozmawiały w dość sporym odstępie.
- Ta walka między naszymi stadami to prędzej walka za lojalność, a nie faktyczny powód. - Stwierdziła. Wiedziała, że ta sytuacja ciągnie się od zawsze. - Ale fakt faktem spotkałaś gorszych ode mnie i nie raz spotkasz. - pociągnęła zdanie, ale nie ruszyła się z miejsca ani trochę. U Neferet problemem był zawsze chujowy charakter, brak przywiązania do kogokolwiek i igranie sobie z życiem jakby miała drugie w zanadrzu. Taki styl życia yolo.
- Walczyłaś kiedyś? - Nie mogła powstrzymać się od tego pytania, niezwykle ją to zastanawiało. Po tym pytaniu znów podniosła łeb, leżąc teraz totalnie na brzuchu, zamiast na boku. Warczenie, a walka to spora różnica, ale wyżlica swoją budową była w sumie podobna do budowy dobermanki. Szczerze mówiąc mocno podobna. Tak samo duża, umięśniona klatka, chudszy tył, ale to wszystko jest u wyżłów bardziej stonowane. Może w drugim życiu Neferet chciałaby urodzić się wyżłem? Idąc tropem jej rozmyślań... mogłoby być ciekawie.
Ogólnie, podsumowując spostrzeżenia, Neferet nie myślała nad walką z nią, bardziej zastanawiała się jak wyżlica by walczyła z drugim psem. Zawsze zastanawiała się nad tym studiując psy, może to już schorzenie psychiczne?
_________________
  
 
   Podziel się na:     
Phoebe
Zwykły Pies



Karta Postaci

Wiek: 7,5
Rasa: wyżeł niemiecki krótkowłosy
Stado: z Ruin

Znaki Szczególne: triquetra na prawym udzie; samiec bassari u boku - Equitto.
Ekwipunek: torba: metalowa miseczka, 3xfragole.
Cieczka: 1-7
Kości: 50
Choroba: bezpłodność
Punkty Życia: 100

Dodatkowe informacje

Dołączył: 13 Cze 2017
Posty: 69
Wysłany: 2017-06-21, 01:09   
   Funkcje: Mistrz Gry;
   Multikonta: S. L.
   Specjalizacja: Zielarz


Kąciki warg Phoebe uniosły się tym razem, o dziwo, w szczerym uśmiechu. Szczyt wesołości to nie był, ale cień jakiegoś serdecznego rozbawienia sięgnął nawet jej oczy, rozpromieniając je choć na chwilę. Dobermanka znowu miała rację. Srety tety, istotnie. Wyżlica miała niezdrowy nawyk oddawania swej uwagi podobny pierdołom, co właściwie rzadko było praktyczne. Czasami zastanawiała się, czy swym mędrkowaniem nie męczy towarzystwa. Tutaj przynajmniej miała postawioną sprawę jasno i wyraźnie. Konkretność dobermanki tworzyła komiczny wręcz kontrast z refleksyjnymi skłonnościami Pho. Za to jej błyskotliwość była, musiała to przyznać, atrakcyjna.
Zapewne nikt już nie pamięta nawet, od czego się zaczęło – dodała pod nosem, nie unosząc jednak nadto głosu, jakby mówiła bardziej do siebie, niż do suki. Kiedy Phoebe dołączyła wprawdzie do Ruin, taki stan rzeczy już trwał. Nie znała rzeczywistości Bezdroża sprzed tego konfliktu. Nie wiedziała, kto go rozpoczął i dlaczego. A jednak była teraz właściwie jego częścią, stając po jednej ze stron: bo tak należało, bo wymagała od tego lojalność właśnie.
Uśmiech, rzecz jasna, musiał w końcu zejść jej z pyska. Nie byłaby sobą, gdyby pozwoliła mu pozostać dłużej. Ze smutkiem bardziej było jej do twarzy. Ze smutkiem czuła się bardziej komfortowo - bo znała go lepiej niż ulotne radości. Nie skomentowała kolejnych słów dobermanki, a jedynie poruszyła nieznacznie łbem, jakby przyznając jej rację, a zarazem potwierdzając jej słowa.
Pytanie zbiło ją nieco z tropu. Brzmiało co najmniej podejrzanie i bynajmniej nie sprawiło, że Phoebe poczuła się lepiej. Mrugnęła, dając wyraz swojemu zaskoczeniu, a jej łuki brwiowe drgnęły delikatnie.
Nie jestem wojowniczką, jeśli o to chodzi. Nigdy nie byłam – odpowiedziała ostrożnie, nie do końca wiedząc, co dobermanka miała na myśli. Walki w turniejach? Karierę bojową? Czy też ogólnie, bez względu na powody? Przed oczami Phoebe stanął obraz szkarłatu wsączającego się leniwie w biały puch i mimowolnie odwróciła wzrok, uciekając nim w bok od spojrzenia dobermanki. – Ale tak, walczyłam, nie raz. Inaczej by mnie tutaj teraz nie było.
Nie sądziła, by w ogóle było możliwością przeżyć swoje życie bez żadnych walk. Nie w tym świecie przynajmniej.
Domyślam się jednak, że masz większe doświadczenie i wprawę – stwierdziła, odnajdując zaraz spojrzeniem szramę na jej pysku. Zresztą, wystarczyło spojrzeć na jej mocne, dobrze zbudowane ciało. Nawet pomimo faktu, że Pho mogłaby być teoretycznie jej babcią, czy też nawet prababcią, przypuszczała, że dobermanka zna się na bitce lepiej. – Walczysz, prawda?
_________________

galeria
  
 
   Podziel się na:     
Neferet 
Zwykły Pies



Płeć: Suka
Wiek: 2 lata
Rasa: Doberman
Stado: z Podziemi

Miłość: Nie kochała nigdy nikogo i niczego.
Znaki Szczególne: Bandana z symbolem Uroboros'a na przedniej prawej łapie. Blizna na prawej łopatce, delikatna szrama na pysku.
Cieczka: 8-15
Kości: 50
Punkty Życia: 100/100

Poziom Zaklęć: nie poznany jeszcze
Wiek: 18
Dołączyła: 17 Cze 2017
Posty: 12
Wysłany: Dzisiaj 0:54   

Wlepiała w wyżlicę swoje ciekawskie spojrzenie. Zdziwiła ją nieco reakcja Phoebe, dobermanka nie sądziła, że ten zwrot aż tak nie wpasuje się w ich rozmowę. Mimo wszystko jednak sama też się uśmiechnęła, delikatnie, ledwo zauważalnie, ale jednak.
- O tym mówię. Walczymy, bo tego wymaga lojalność wobec stada. A dlaczego? Nie wiadomo. - stwierdziła wywracając oczami. Początki sięgają pewnie tysięcy lat wstecz czy tam setek, a my nie wiemy dlaczego i po co. Dlaczego się nie złączymy? Dobre pytanie. Bo nie.
Neferet nie patrzyła teraz na samicę, więc nie zauważyła jej zaskoczenia pytaniem. Na jej odpowiedź zaśmiała się pod nosem. Nie to miała na myśli, ale odpowiedź też może być. Jej słowa były przemyślane, z sensem. Każdy z nas toczy walkę, fakt faktem może Neferet źle zadała pytanie? Gdyby nie walka, świat by nie istniał.
- Ja? Doświadczenie? - prychnęła - Nieciekawa historia, klasycznie doberman wychowany w niewoli przez ludzi, trenowany do walk psów na śmierć i życie. Na ich nieszczęście, okazałam się być fałszywym psem, który przy możliwej okazji zagryzał i ludzi. Swojego właściciela również. - ostatnie zdanie wycedziła przez zęby, uśmiechając się złośliwie. Cudowne wspomnienia. Jej ulubione wręcz, z całego tamtego okresu kocha to, że nauczyła się walczyć, mordować. - A te dwie blizny to po ostatnim przeciwniku w ludzkim obozie, którym był mój ojciec. - dodała na koniec. Głębsza historia, nie ma co się w nią wgłębiać. Nudna, nic nie znacząca, klasyczna jak u wielu innych psów.
- O taką walkę mi chodziło. - stwierdziła, uśmiechając się na wspomnienie jej odpowiedzi. To raczej nie była wina wyżlicy, to Neferet jest głupią pipą co zadaje niedokładne pytania.
_________________
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna - manga





Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 7